Nasz Blog, czyli artykuły o architekturze

22 kwietnia, 2014

Książęce progi

Spośród wszystkich rezydencji Gryfitów wszyscy znamy dobrze jedynie Zamek Książąt Pomorskich. Jest najbardziej monumentalnym zabytkiem naszego miasta, tym samym dla Szczecina, czym Wawel dla Krakowa. Stoi na wzgórzu, które szczególnie upodobała sobie historia. Już siedem wieków przed naszą erą znajdował się tutaj obronny gród Łużyczan. Później Słowianie ustawili na nim świątynię najświętszego boga Pomorza – Trygława, a gdzieś na początku naszego tysiąclecia zamieszkali tu Gryfici.

Zamek Odrzański - Oderburg

Książęta z tego rodu mogli sobie pozwolić na wybudowanie zamczyska, które stało się najpotężniejszym i najwspanialszym na Pomorzu, ale nie był to ich jedyny dom. W dzisiejszych granicach administracyjnych Szczecina stały jeszcze cztery inne rezydencje, z których do dzisiaj zachował się jedynie renesansowy dworek myśliwski w Dąbiu. Inne historia starła z powierzchni ziemi.

1000 lat temu, w miejscu obecnego centrum Dąbia, znajdowało się osiedle słowiańskie ludności pomorskiej. W XII w. dobra te, będące do tej pory własnością szczecińskich książąt, przeszły w ręce cystersów z Kołbacza. Na początku XIII w. z inicjatywy Barnima I powstało tutaj miasteczko, które otrzymało początkowo prawa targowe, a później magdeburskie prawa miejskie. Dąbie szybko zaczęło się bogacić z racji doskonałego położenia w przecięciu ważnych szlaków handlowych. Nie było to jednak na rękę książętom, którzy nie mogli dopuścić do utraty zwierzchnictwa nad tym grodem. Nieustannie więc toczyli spory z rosnącym w siłę handlową osiedlem.

Do końca XVI w. w Dąbiu, mniej więcej w miejscu dzisiejszego parku przy III Liceum, stał zamek Gryfitów, w którym książęta rezydowali podczas wizyt w miasteczku. Tutaj też przyjmowali hołdy lenne od mieszkańców, a także polowali w okolicznych lasach. Jak ów zamek wyglądał, dzisiaj już nie wiadomo. Musiał być jednak siedzibą jak się patrzy, gdyż do XVIII w. przetrwało wzgórze, na którym się wznosił. Zamek spłonął podczas historycznych pożarów w roku 1592, natomiast wzgórze zamkowe splantowali Prusacy po zakończeniu Wojny Siedmioletniej w 1763 r.

W końcu XVI w., po stracie dąbskiego zamczyska, książęta wybudowali myśliwski dworek – w sąsiedztwie starego kościoła, ufundowanego jeszcze przez Barnima I. Dworek, jak można przypuszczać, nie dorównywał dawnej siedzibie, ale spełniał doskonale rolę domku myśliwskiego. Artystycznie pokrewny jest on zamkowi szczecińskiemu, który po przebudowie przez Bogusława X promieniował swoją świetnością na cale Pomorze. Na szczególną uwagę w zachowanym do dzisiaj dworku zasługują wspaniałe renesansowe szczyty i portal wejściowy. Po wygaśnięciu rodu Gryfitów dwór przejęła miejscowa parafia i przeznaczyła go na dom dla wdów po pastorach. Dzisiaj mieści się tutaj biblioteka miejska.

Jeszcze jedna siedziba książęca powstała w Szczecinie w latach 1612-1617 z inicjatywy księcia Filipa II, uważanego dzisiaj za najlepszego mecenasa sztuki w całej dynastii. Do początku XVII w. na szczecińskim zamku nagromadzono tyle dzieł sztuki, zabytków piśmiennictwa i wspaniałych przedmiotów, że pojawił się problem ze znalezieniem dla nich miejsca. Tak więc powstało nowe, piąte skrzydło, które nazwano muzealnym. Zamknęło ono podwórzec żurawi, czyniąc go wewnętrznym dziedzińcem zamku. Problem jednak powstał, gdyż na dzieła sztuki wciąż brakowało miejsca. Filip II postanowił więc wybudować rezydencję letnią w najbliższym sąsiedztwie zamku. Stanęła ona w miejscu dzisiejszych Wałów Chrobrego, gdzie w owych czasach istniały wspaniałe, książęce ogrody, w których, jeśli wierzyć starym opisom, były długie, zielone pergole, strzyżone partery, tunele i miejsca, z których można było podziwiać wspaniałe perspektywy. Jedynym źródłem, na podstawie którego można dzisiaj powiedzieć coś na temat pałacu Filipa JJ, jest zachowany sztych wykonany krótko po 1613 r. Uwidoczniona na nim budowla posiada dwie kondygnacje i cztery narożne wieże z wysokimi hełmami. Po jej wybudowaniu znalazła tutaj miejsce książęca galeria malarstwa. Ten letni pałacyk wkrótce rozebrali Szwedzi podczas budowy fortyfikacji wokół Szczecina. Wtedy też zniszczyli piękne książęce ogrody.

Jednak najbardziej tajemniczą i ekscytującą rezydencją Gryfitów był słynny niegdyś, wielki Oderburg w Grabowie. Wielka szkoda, że przestał istnieć w XVII w., gdyż jego historia i owiewające go tajemnice z pewnością uczyniłyby go dzisiaj najsłynniejszym zamkiem na Pomorzu. Historia powstania tego obiektu przypada na połowę XIV w., kiedy to książę Barnim III założył w Grabowie klasztor Kartuzów. Zakon został bardzo hojnie uposażony we włości i okoliczne wsie, a także winnice i ogrody, które zakupione zostały od sąsiedniego zakonu Cysterek Ogromne dochody, jakie zakon czerpał ze swych dóbr, spowodowały wielką demoralizację wśród jego członków. Wystawny tryb życia, lekceważenie reguł zakonnych i rozprężenie dyscypliny przyniosły klasztorowi ataki ze strony reformacji, bunty miejscowej ludności i napaści ze strony luterańskich radykałów. Koniec końców klasztor do 1539 r. kompletnie opustoszał.

Zamek Oderburg - rysunek z 1796r

W 1551 r. wybuchł w Szczecinie wielki pożar, który strawił także częściowo zamek książęcy. Barnim IX postanowił więc wynieść się z grodu na czas remontu, a na cele mieszkalne zaadaptować stary klasztor Kartuzów. Przebudowa jednak pochłonęła księcia bez reszty, gdyż w rezultacie powstał wspaniały zamek dorównujący szczecińskiemu. Na dawnych domach zakonnych pojawiły się renesansowe attyki, przebudowano trzy wieże, wieńcząc je pozłacanymi kopułami, a wnętrza otrzymały reprezentacyjny wystrój. Tę nową rezydencję nazwano Oderburgiem czyli Zamkiem Odrzańskim, a Barnim IX pozostał tu już do śmierci i nie wrócił do Szczecina. Z dziejami tego zamku wiąże się wiele historycznych i legendarnych opowieści. Po wyborze króla czeskiego Macieja na cesarza książę Filip II urządził w Oderburgu bal, o którym mówiono w całych Niemczech. Tutaj też uwięziona i torturowana była rzekoma czarownica Sydonia von Borck którą oskarżano o rzucenie klątwy na dom książęcy, w wyniku której kolejni książęta umierali bezpotomnie. Sydonia von Borck została w końcu spalona na stosie przy rynku Siennym w 1620 r., a zaraz potem zmarł bezpotomnie ostatni z książąt pomorskich Bogusław XIV.
W zamku Odrzańskim rezydował też Gustaw Adolf podczas wojny 30-letniej, ale jego pobratymcy po przejęciu Szczecina nie interesowali się więcej tą siedzibą. Została więc rozgrabiona i zdewastowana, a w 1677 r. zburzona przez Brandenburczyków.
Z dawnej świetności książęcego rodu pozostały nam dzisiaj jedynie wskrzeszone po wojnie renesansowe attyki i marne szczątki zbiorów artystycznych, których przez wieki zazdrościli Gryfitom Prusacy i Szwedzi.
A zamek szczeciński, choć piękny na zewnątrz, w środku niczym ciekawym nie zachwyca. Ach, żeby choć stara wiedźma Sydonia zechciała tutaj postraszyć….

Leszek HERMAN
30-12-1993

Marcin Herman

About Marcin Herman

  •